radości z jakiegoś drobiazgu dla lalki,
z odnalezienia lali z dzieciństwa w piwnicy,
z upolowania czegoś do pokoiku lalkowego na allegro,
z tego, że mąż nie kręci nosem i jakoś o dziwo toleruje coraz większe ilości gumowych lal w najdziwniejszych miejscach
z tego, że udało mi się coś naprawić, uratować kołtuna
uszyć,
dopasować,
wymyśleć
a choćby i z tego, że kiedy mi tego potrzeba, lalki po prostu niesamowicie poprawiają mi humor i odstresowują jak nic innego!
A że nie wszystko to pasuje do wątku "zwariowałam - znów kupiłam lalkę"
Bo ja np. dzisiaj mam dwa, ba trzy! powody do tego uśmiechu, jaki mam na twarzy


a po drugie, wczoraj po raz PIERWSZY sama zdjęłam i zamontowałam ponownie główkę lalki, bez uszkodzeń i uszczerbków na zdrowiu!!!!!
i po trzecie, pamiętacie, jak narzekałam, że Sassy Fashionistas tak mnie zawiodła, jej buzia bleeee, i w ogóle? Otóż kupiłam swego czasu lalkę Tereskę z Fashion Fever, gdzie podejrzewałam, że jest jakaś masakra, bo sprzedające nie odpowiedziała na mojego maila z zapytaniem, na czym polega dokładnie lekko "poluzowana główka" Faktycznie, nauczyłam się już, że w praktyce oznacza to pękniętą i klejoną szyjkę, oraz to, że jak pstryknę lalce w główkę, to kręci się jak karuzela dookoła
ALE! Jej cudna buzia po przełożeniu na ciałko Sassy - po prostu padłam, jak to zobaczyłam, wydałam westchnienie i miałam wrażenie, że to przecież jest JEJ ciałko, że wszystko wróciło na swoje miejsce! Normalnie, dzisiejszy dzień jest cudny...




