Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
- Xiao
- Posty: 86
- Rejestracja: 26 paź 2013, 18:27
- Lokalizacja: Warmia (oln)
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
Wydaje mi się, że mimo wszystko kieszonkowe jest po to, żeby dziecko miało na swoje wydatki i nie ciągnęło tyle od rodziców i żeby też trochę nauczyło się oszczędzać, bo jeśli coś chce, to po niewielkiej sumie nazbiera pieniądze na to, co chce sobie kupić, jeśli wykaże się cierpliwością. I skoro dziecko uzbierało, to i dziecko powinno móc zadecydować na co chce to wydać, oczywiście tylko jeśli nie jest to niebezpieczne (tak jak zostało powiedziane wyżej) i o ile zakup jest przemyślany kilka razy.
Rodzice też nie powinni dawać się naciągać, bo to nie o to tu chodzi.
Moi rodzie w życiu nie dawali mi kieszonkowego. Gdy było trzeba, dokładali się na książki dla mnie, czy też przybory plastyczne, ale za jakieś drobne pomoce i zasługi, typu sumienne wypełnianie obowiązków i dobre oceny w szkole. Długo zbierałam pieniądze, które dostawałam od rodziny z różnych okazji, odkładałam drobne sumy, które udało mi się zdobyć nawet podczas zbierania truskawek latem i w taki sposób sama mogłam sobie niektóre rzeczy kupić i byłam z nich dużo bardziej zadowolona, niż gdybym kupiła je za pieniądze rodziców. Miałam w tym jakąś satysfakcję.
Rodzice też nie powinni dawać się naciągać, bo to nie o to tu chodzi.
Moi rodzie w życiu nie dawali mi kieszonkowego. Gdy było trzeba, dokładali się na książki dla mnie, czy też przybory plastyczne, ale za jakieś drobne pomoce i zasługi, typu sumienne wypełnianie obowiązków i dobre oceny w szkole. Długo zbierałam pieniądze, które dostawałam od rodziny z różnych okazji, odkładałam drobne sumy, które udało mi się zdobyć nawet podczas zbierania truskawek latem i w taki sposób sama mogłam sobie niektóre rzeczy kupić i byłam z nich dużo bardziej zadowolona, niż gdybym kupiła je za pieniądze rodziców. Miałam w tym jakąś satysfakcję.
- jewelsnake
- Posty: 1554
- Rejestracja: 29 gru 2011, 20:43
- Lokalizacja: dark side of the sun
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
Grażyna, nasze doświadczenia były inne, to i mam różne spojrzenie na niektóre rzeczy:D Nie mówię, ze moje są jedyne słuszne
Mnie by to nauczyło rozsądnego gospodarowania pieniędzmi. Raz bym wydała na coś nieprzemyślanego, na drugi raz bym wiedziała z czym to się łączy.
"It's not that I can't find worth in anything
It's just that I can't find worth in enough"
Manic Street Preachers
It's just that I can't find worth in enough"
Manic Street Preachers
- Annorelka
- Posty: 1195
- Rejestracja: 03 sie 2013, 15:30
- Lokalizacja: Toruń
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
Nie wiem co myśleć jak widzę, że temat wywołuje takie dyskusje.
Serio nie chciałam niczego takiego sprowokować. Chodziło mi tylko o sytuacje gdy ktoś chce rozsądnie, ze swoich pieniędzy kupić lalkę lub poprosić rodziców o lalkę jako prezent. Jak o tym porozmawiać. No i nie chodzi kupowanie lalek na tony ani o dzieciaki tylko już bardziej odpowiedzialną młodzież - liceum, niektórzy studenci, ewentualnie końcówka gimnazjum.
No i zakup lalki jako przemyślana decyzja.
No i zakup lalki jako przemyślana decyzja.
- Lacrima
- Posty: 1336
- Rejestracja: 09 sty 2012, 19:09
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
No to Cię kobieto podziwiam, bo ja bym od razu powiedziała, że wole nosić stary płaszcz i buty a kupic to co chcę bardziej. I to nie tyle dlatego, że ich nie chcę czy coś, ale dla samej zasady: co jest moje to moje i od tego wara, ja decyduję! Inaczej wygląda rozkaz, inaczej prośba lub sugestia.Grażyna pisze: Kupiłam płaszczyk i buty i lalkę...Oczywiście, mogłam powiedzieć "fak ju, staruchy, to nie wasza sprawa, na co wydaję pieniądze" i kupić trzy lalki.
Nie mam pojęcia jak przekonac rodziców, do lalek, ale wiem co zrobić jak sie chce, a ci nie pozwalają.
1. Uzbierać kasę.
2. Znależc lalkę, najprościej allegro, FLTE, ale i ze sklepami uznającymi Paypal powinno się dać.
3. Dokonac przelewu na poczcie.
4. Czekac na paczkę z marzeniem.
Inna rzecz, że zupełnie nie rozumiem po co ich o to pytać? Kupic i się cieszyć, zajmować, a jestem pewna, że jak to zobaczą, to nawet jak nie zrozumieją, to jednak będą sie cieszyc szczęsciem dziecka.
You can't buy happiness, but you can buy dollies. And that's kind of the same thing.
Mój flickr: http://www.flickr.com/photos/108814335@ ... 910744495/
Mój flickr: http://www.flickr.com/photos/108814335@ ... 910744495/
- Grażyna
- Posty: 1297
- Rejestracja: 04 mar 2012, 20:38
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
Mnie by nauczyło, że moje pieniądze są na moje zabawy, a wszystko inne załatwią rodzice.Mnie by to nauczyło rozsądnego gospodarowania pieniędzmi. Raz bym wydała na coś nieprzemyślanego, na drugi raz bym wiedziała z czym to się łączy
[quote="Lacrima]
No to Cię kobieto podziwiam, bo ja bym od razu powiedziała, że wole nosić stary płaszcz i buty a kupic to co chcę bardziej. I to nie tyle dlatego, że ich nie chcę czy coś, ale dla samej zasady: co jest moje to moje i od tego wara, ja decyduję! Inaczej wygląda rozkaz, inaczej prośba lub sugestia.[/quote]
Bożesztymój, jesteśmy rzeczywiście z różnych swiatów...Spróbuj powiedziec w realnym życiu "to moje pieniądze i od nich wara, nie spłacam kredytu, nie płacę podatków, nie opłacam rachunków, bo chcę bardziej pierścionek z diamentem! Ja decyduję, jak chcę moje pieniądze wydać!"
Na pewno wszyscy przyklasną tak demonstwowanej zasadzie własności...
Jasne, fajnie kupić za pierwszą pensję trzy lalki dla zasady, a potem dostać od rodziców wszystko inne, ale w dorosłym życiu to tak nie działa.
W ogóle mam wrażenie, że ta dyskusja skręca w dziwne rejony.
Każde z nas mówi innym językiem, i chyba najlepiej będzie jak spasuję.

- ms.goch
- Posty: 225
- Rejestracja: 08 paź 2013, 12:43
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
Lacrime, niestety Twoja wypowiedź jest bardzo niedojrzała. "Co jest moje to moje i od tego wara", co to w ogóle za zdanie. Rodzice wiele poświęcają dla dziecka i zasługują na to by dziecko brało pod uwagę ich opinie na temat tego co jest warte kupna a co nie. Tak jak mówi Grażyna, to w ogóle nie przekłada się na dorosłe życie. Nie rozumiem też skąd pomysł, że albo trzeba zupełnie wykluczyć rodziców ze swoich zakupów albo trzeba słuchać ich "rozkazów". Jest też coś pomiędzy. Nie wyobrażam sobie, że małe dziecko miało by zamawiać w internecie rzeczy nie tyle nie pytając o zgodę ale zwyczajnie nie informując o tym rodziców. Taka relacja nie jest zdrowa.
- Suriri
- Posty: 156
- Rejestracja: 06 lis 2013, 22:55
- Lokalizacja: Bieruń
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
odnoszę lekkie wrażenie, że trochę odchodzi ta dyskusja od głównego tematu
. Wiadomo, że każdy z innego domu pochodzi, w każdym domu inne zwyczaje i zasady panują. Słowem - nie ma złotego środka. Co do sposobu przekonania rodziców do pragnienia zakupu lalki, to też nie ma jednej recepty. Wszystko zależy od tego jakie stosunki w danej rodzinie panują, jaki jest kontakt rodzic-dziecko, bo albo rodzicie i pociechy ze sobą rozmawiają i wtedy można uzasadnić kupienie wymarzonej lalki, albo poprosić o pomoc w zrealizowaniu tego pragnienia (a co, od tego rodzice też są - i mówię to jako rodzic
), albo rodzina ze sobą nie rozmawia, każdy sobie rzepkę skrobie i wtedy jakiekolwiek argumenty albo zostaną wyśmiane, albo rodzina machnie na to wszystko ręką.
mój flickr: https://www.flickr.com/photos/116456933@N02/
- ms.goch
- Posty: 225
- Rejestracja: 08 paź 2013, 12:43
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
Myślę, że najlepiej to podsumowałaś
W każdym razie życzę powodzenia wszystkim, których czekają negocjacje z rodzicami 
- Lacrima
- Posty: 1336
- Rejestracja: 09 sty 2012, 19:09
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
Nie rozumiesz... Biorę kredyt bo chcę i go spłacam bo chciałam go wziąc. Płace rachunki bo chce mieć prąd, wodę. Płace podatki bo chcę pracowac legalnie, nie chce łamać prawa, boje się. Mając dziecko kupuje mu ubrania, bo chcialam je miec i widziałam z czym to się lączy. O to chodzi. JA decyduję i ja przyjmuję na siebie tego konsekwencje. Nie muszę mieć pralki, nie musze mieć prądu, ale chce- bo mi z nimi łatwiej, lepiej niż z pierścionkiem z diamentem -więc za nie płacę i jeszcze sie cieszę, że żyję w XXI wieku i mogę! Ale nikt nie KAŻE mi tego robić. Może jestem niedojrzała, mam to gdzieś ale... nigdy nie wypieram sie konsekwencji swoich wyborów.Grażyna pisze: Bożesztymój, jesteśmy rzeczywiście z różnych swiatów...Spróbuj powiedziec w realnym życiu "to moje pieniądze i od nich wara, nie spłacam kredytu, nie płacę podatków, nie opłacam rachunków, bo chcę bardziej pierścionek z diamentem! Ja decyduję, jak chcę moje pieniądze wydać!"
I każdy kij ma dwa końce- mnie rodzice nie pytają jak za swoje pieniądze kupują nowy telefon, ja nie mówie im jak za swoje kupuję lalkę. Oni mi ufają, że nie kupię nic groźnego, wiedzą, że sie zwyczajnie boję konsekwencji brania narkotyków, nieuczciwości. Ja im też ufam, że wiedzą co robią, nigdy mnie nie zawiedli- u mnie w domu zawsze panowało partnerstwo.
I fakt... mam juz dośc tej dyskusji.
You can't buy happiness, but you can buy dollies. And that's kind of the same thing.
Mój flickr: http://www.flickr.com/photos/108814335@ ... 910744495/
Mój flickr: http://www.flickr.com/photos/108814335@ ... 910744495/
- jewelsnake
- Posty: 1554
- Rejestracja: 29 gru 2011, 20:43
- Lokalizacja: dark side of the sun
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
Moim zdaniem to Lacrima ma rację. Co to znaczy "poświęcają się'?ms.goch pisze:Lacrime, niestety Twoja wypowiedź jest bardzo niedojrzała. "Co jest moje to moje i od tego wara", co to w ogóle za zdanie. Rodzice wiele poświęcają dla dziecka i zasługują na to by dziecko brało pod uwagę ich opinie na temat tego co jest warte kupna a co nie. Tak jak mówi Grażyna, to w ogóle nie przekłada się na dorosłe życie. Nie rozumiem też skąd pomysł, że albo trzeba zupełnie wykluczyć rodziców ze swoich zakupów albo trzeba słuchać ich "rozkazów". Jest też coś pomiędzy. Nie wyobrażam sobie, że małe dziecko miało by zamawiać w internecie rzeczy nie tyle nie pytając o zgodę ale zwyczajnie nie informując o tym rodziców.
Małe dziecko w ogóle nie powinno mieć dostępu do internetu.
Na czym opierasz taką opinię? Moim zdaniem niezdrowa jest sytuacje którą TY opisujesz.ms.goch pisze:Taka relacja nie jest zdrowa.
Grażyna, zupełnie nie zrozumiałaś wypowiedzi Lacrimy. przecież ona nie napisała nic z tych rzeczy które jej sugerujesz. Ona napisała, że sama ponosi odpowiedzialność za swoje życie/pieniądze. Jeśli bierze kredy to go spłaca, bo to jej decyzja.
"It's not that I can't find worth in anything
It's just that I can't find worth in enough"
Manic Street Preachers
It's just that I can't find worth in enough"
Manic Street Preachers
- Justyna
- Posty: 279
- Rejestracja: 26 lip 2013, 07:34
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
Może ja się wypowiem na temat oszczędności ze skarbonki dziecka. Pomimo tego że moja córka ma dopiero cztery lata nigdy nie zabraniam jej czegoś kupić za swoje uzbierane pieniążki, jedyna moja podpowiedź: "na to starczy a na to nie" i ma wybór albo bierze to na co uzbierała albo składamy oszczędności dalej. Nie po to dziecko oszczędza sobie grosik do grosika abym miała jej zasugerować np nową piżamkę, która w moich oczach jest bardziej przydatna. Mnie zawsze uczono że zaoszczędzone pieniądze są moje i mogę wydać je na co chce.
Druga sprawa- poświęcenie rodziców- dla mnie brzmi to co najmniej głupio. Nie rozumiem pojęcia poświęcania się dla dzieci w takich kwestiach, dorośli ludzie, którzy decydują się na dziecko powinni sobie zdawać sprawę że nowy członek kosztuje sporo i czasami też trzeba spełniać jego zachcianki, nawet jak są to zupełne pierdoły. Proste, nie stać Cię na zabawki, lalki i inne pierdoły to się zastanów czy w ogóle Cie stać na dziecko. Oczywiście nie mówię o skrajnościach typu "mamo chcę dziesięć nowych lalek a ty gotuj zupę z pokrzywy".
Reasumując, rodzice nie powinni się wtrącać w fundusz skarbonkowy swoich dzieci, dziecko zbiera pewne kwoty na swój cel a nie na to co rodzice każą lub zasugerują mu kupić.
Druga sprawa- poświęcenie rodziców- dla mnie brzmi to co najmniej głupio. Nie rozumiem pojęcia poświęcania się dla dzieci w takich kwestiach, dorośli ludzie, którzy decydują się na dziecko powinni sobie zdawać sprawę że nowy członek kosztuje sporo i czasami też trzeba spełniać jego zachcianki, nawet jak są to zupełne pierdoły. Proste, nie stać Cię na zabawki, lalki i inne pierdoły to się zastanów czy w ogóle Cie stać na dziecko. Oczywiście nie mówię o skrajnościach typu "mamo chcę dziesięć nowych lalek a ty gotuj zupę z pokrzywy".
Reasumując, rodzice nie powinni się wtrącać w fundusz skarbonkowy swoich dzieci, dziecko zbiera pewne kwoty na swój cel a nie na to co rodzice każą lub zasugerują mu kupić.
- ms.goch
- Posty: 225
- Rejestracja: 08 paź 2013, 12:43
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
Opieram ją na swoim "fachu"jewelsnake pisze:Na czym opierasz taką opinię? Moim zdaniem niezdrowa jest sytuacje którą TY opisujesz.
Jeśli sytuacja, w której dziecko informuje rodzica o swoich planach zakupowych jest dla Ciebie sytuacją niezdrową to nie mam nic więcej do powiedzenia w tym temacie.
Wyłączam się więc z tej dyskusji i tak jak już wspomniałam, dalej życzę powodzenia w przekonywaniu rodziców na lalkowe kolekcje
- barbusia77
- Posty: 1999
- Rejestracja: 25 wrz 2013, 11:20
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
A co, jeśli ktoś nie dostaje kieszonkowego? Ja dostawalam jedynie na drozdzowke do szkoły a to i nie zawsze. Kiedy dostalam pierwsza lalkę (Fleur)to nie taka jak chciałam(Barbie
) tylko taka jaka się mamie podobala
Kiedys chcialam Indianina z koniem a dostalam plastikowego bobaska 10-cm,ktorego nawet nie odpakowalam z plastikowej torebki taki byl paskudny 
<3
- Lunarh
- Posty: 788
- Rejestracja: 02 mar 2012, 20:24
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
Możemy sobie podać łapkibarbusia77 pisze:A co, jeśli ktoś nie dostaje kieszonkowego? Ja dostawalam jedynie na drozdzowke do szkoły a to i nie zawsze. Kiedy dostalam pierwsza lalkę (Fleur)to nie taka jak chciałam(Barbie) tylko taka jaka się mamie podobala
Kiedys chcialam Indianina z koniem a dostalam plastikowego bobaska 10-cm,ktorego nawet nie odpakowalam z plastikowej torebki taki byl paskudny
- LuLu
- Posty: 895
- Rejestracja: 18 sie 2013, 19:20
- Kontakt:
Re: Mamo, tato... chciałabym kupić lalkę
Ja do około 10roku życia nie wiedziałam co to jest kieszonkowe i także go nie dostaję. Dostaję jedynie czasem pieniądze na awaryjny bilet powrotny do domu i czasem jakieś dodatkowe na zakupy, a co zostaje to gromadzę usilniebarbusia77 pisze:A co, jeśli ktoś nie dostaje kieszonkowego?
Broken Doll in the Middle of Chaos...
_____________
FochLand zaprasza: http://lulu-for-dolls.blogspot.com
_____________
FochLand zaprasza: http://lulu-for-dolls.blogspot.com
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości
