Kolekcjonerskie.
- Stary_Zgred
- Posty: 2607
- Rejestracja: 29 gru 2011, 12:58
- Kontakt:
Re: Kolekcjonerskie.
O akcji "nie jesteśmy Barbie" dowiedziałam się dopiero stąd. Zdziwiła mnie, bo nie bardzo rozumiem jak można oceniać ludzi przez "jakość" (wątpliwą zresztą) posiadanych przez nich lalek a nie przez to, co mają w głowie. To tak jakby oceniać się nawzajem po ubraniu - ten kto ma najdroższe ciuchy, buty i dodatki jest w towarzystwie najlepszy. A przecież to bzdura.
Zastanawiając się nad tym, co to jest lalka kolekcjonerska, dochodzę do wniosku, że "definicję" można rozpisać w dwóch punktach:
1) lalka kolekcjonerska, czyli własność kolekcjonera - jest to dowolna lalka zbioru, obdarzana przez właściciela szacunkiem, mająca dla niego istotną wartość i nie do sprzedania/oddania. To, czy siedzi w pudełku, czy też jest odratowanym trupkiem to kwestia nieistotna. Wartość w pieniądzu również.
2) lalka kolekcjonerska, jako określenie "rynkowe" - lalka uznana za znawców danego gatunku za pożądaną w zbiorach, posiadająca określoną (zazwyczaj wysoką) wartość pieniężną, trudno dostępna na rynku (limitowana/wycofana z produkcji/pochodząca z określonego rejonu świata/należąca do rzadkich znalezisk, ze względu na to że do naszych czasów przeżyło niewiele egzemplarzy"
Zastanawiając się nad tym, co to jest lalka kolekcjonerska, dochodzę do wniosku, że "definicję" można rozpisać w dwóch punktach:
1) lalka kolekcjonerska, czyli własność kolekcjonera - jest to dowolna lalka zbioru, obdarzana przez właściciela szacunkiem, mająca dla niego istotną wartość i nie do sprzedania/oddania. To, czy siedzi w pudełku, czy też jest odratowanym trupkiem to kwestia nieistotna. Wartość w pieniądzu również.
2) lalka kolekcjonerska, jako określenie "rynkowe" - lalka uznana za znawców danego gatunku za pożądaną w zbiorach, posiadająca określoną (zazwyczaj wysoką) wartość pieniężną, trudno dostępna na rynku (limitowana/wycofana z produkcji/pochodząca z określonego rejonu świata/należąca do rzadkich znalezisk, ze względu na to że do naszych czasów przeżyło niewiele egzemplarzy"

- Grażyna
- Posty: 1297
- Rejestracja: 04 mar 2012, 20:38
- Kontakt:
Re: Kolekcjonerskie.
Post będzie chaotyczny, za co z góry przepraszam. Po prostu myślałam dzisiaj o paru lalkowych rzeczach, a nie mam możliwości pisać z pracy, bu (chyba, że bardzo wcześnie rano).
Po pierwsze, nasza wczorajsza dyskusja chyba skręciła w złą stronę. W pewnym momencie zrobiła się mała nagonka na posiadaczy pullipów o nadętym ego, a nie o to chodziło. Przykro mi, że nakręciły się aż takie emocje, i trochę mi wstyd, że wzięłam w tym udział (ale tylko trochę )
Po drugie, może środowisko lalkowe jest jakieś konfliktogenne? Kiedy sobie przypomnę niedawne awantury na Flickerze bratz vs myScene, bratz vs MH, bratz a bratzillas, bratzillas a MH....Walki w kisielu przy tym to nic, powiadam wam. I co najgorsze biorą w tym udział całkiem dorośli ludzie, gotowi znienawidzić innych za nieprawomyślne sympatie lalkowe
Np. w środowisku hodowców ptaków tego nie zauważyłam. Nie ma przepychanek typu „ja mam wolierę i pawie, więc jestem kimś”, „ja mam motyliki, więc się nie odzywaj do mnie marny hodowco ryżowców”. Wszyscy tam mają jeden cel – zapewnić odpowiednie warunki i dobre życie swoim ptaszkom, równocześnie czerpiąc radość i satysfakcję ze swego hobby. To trochę smutne, że w środowisku lalkująchych tworzy się sztuczne podziały. Wszak wszyscy kochamy plastik
Po trzecie – kasa. Tak, granica tego, co jest lalką kolekcjonerską przebiega na lini kasy. To „lalka ta nie jest zabawką dla dzieci” to zwykła ściema, jak słusznie zauważyła Privace. Przykład pierwszy z brzegu – Tonnerki są lalkami kolekcjonerskimi dla dorosłych. Monsterki są lalkami plejlajnowymi dla dzieci. Ja jednak nie wyobrażam sobie, co siedmiolatek mógłby urwać w czasie zabawy tonnerce, która jest solidnym kawałem baby. Połamane monsterki widuję natomiast często. Tak więc to MH raczej nie nadają się dla dzieci, ale są tanie, i są dla dzieci kupowane.
Jeśli więc to kwestia tylko kasy, to...podział na lalki kolekcjonerskie i kolekcjonerskie nie ma racji bytu.
Madelaine świetnie to ujęła
Po czwarte – przypomina mi się historyjka, którą już opisałam na forum
Przepraszam jeszcze raz za chaos w poście. Chyba zbyt wiele chcę na raz przekazać, a nie zawsze umiem to odpowiednio ubrać w słowa
Po pierwsze, nasza wczorajsza dyskusja chyba skręciła w złą stronę. W pewnym momencie zrobiła się mała nagonka na posiadaczy pullipów o nadętym ego, a nie o to chodziło. Przykro mi, że nakręciły się aż takie emocje, i trochę mi wstyd, że wzięłam w tym udział (ale tylko trochę )
Po drugie, może środowisko lalkowe jest jakieś konfliktogenne? Kiedy sobie przypomnę niedawne awantury na Flickerze bratz vs myScene, bratz vs MH, bratz a bratzillas, bratzillas a MH....Walki w kisielu przy tym to nic, powiadam wam. I co najgorsze biorą w tym udział całkiem dorośli ludzie, gotowi znienawidzić innych za nieprawomyślne sympatie lalkowe
Np. w środowisku hodowców ptaków tego nie zauważyłam. Nie ma przepychanek typu „ja mam wolierę i pawie, więc jestem kimś”, „ja mam motyliki, więc się nie odzywaj do mnie marny hodowco ryżowców”. Wszyscy tam mają jeden cel – zapewnić odpowiednie warunki i dobre życie swoim ptaszkom, równocześnie czerpiąc radość i satysfakcję ze swego hobby. To trochę smutne, że w środowisku lalkująchych tworzy się sztuczne podziały. Wszak wszyscy kochamy plastik
Po trzecie – kasa. Tak, granica tego, co jest lalką kolekcjonerską przebiega na lini kasy. To „lalka ta nie jest zabawką dla dzieci” to zwykła ściema, jak słusznie zauważyła Privace. Przykład pierwszy z brzegu – Tonnerki są lalkami kolekcjonerskimi dla dorosłych. Monsterki są lalkami plejlajnowymi dla dzieci. Ja jednak nie wyobrażam sobie, co siedmiolatek mógłby urwać w czasie zabawy tonnerce, która jest solidnym kawałem baby. Połamane monsterki widuję natomiast często. Tak więc to MH raczej nie nadają się dla dzieci, ale są tanie, i są dla dzieci kupowane.
Jeśli więc to kwestia tylko kasy, to...podział na lalki kolekcjonerskie i kolekcjonerskie nie ma racji bytu.
Madelaine świetnie to ujęła
Nie do nas należy ocenianie, co ludzie mają robić ze swoimi pieniędzmi. Mogą kupować pullipy chrześnicy na komunię, mogą oszczędzać na paralotnię.Już się to kilka razy w tym wątku przewinęło - lalka to tylko kawałek plastiku/porcelany/innego tworzywa. Ładniejsze, brzydsze, droższe, tańsze, ale dopóki są ogólnie dostępne KAŻDY może je kupić. A skoro może kupić, to może z nimi zrobić to, na co ma ochotę.
A inni rzecz jasna mogą to oceniać.
Po czwarte – przypomina mi się historyjka, którą już opisałam na forum
No właśnie, wiem, że simbowe disnejki, u nas traktowane bardziej niż po macoszemu, są wielkim rarytasem i ozdobą kolekcji „na zgniłym Zachodzie i w Ameryce”. Są więc kolekcjonerskie, czy nie? Skoro punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, więc i podział kolekcjonerskie/byle jakie jest iluzoryczny (a my żyjemy na własne życzenie w matrixie)Disnejowska Roszpunka od Simby była wielkim międzynarodowym hitem, sama wysyłałam ją znajomym z Flickra do Włoch i Szwecji. Jeszcze dziewczyna z Quebecu chciała, ale wtedy miałam mnóstwo swoich kłopotów i musiałam jej odmówić. A teraz ta moja znajoma Szwedka pyta o simbową Meridę I pomyśleć, że zawsze uważałam simbowe lalki za biedne brzydactwa
Przepraszam jeszcze raz za chaos w poście. Chyba zbyt wiele chcę na raz przekazać, a nie zawsze umiem to odpowiednio ubrać w słowa

- Manhamana
- Posty: 1010
- Rejestracja: 03 sty 2012, 10:24
- Kontakt:
Re: Kolekcjonerskie.
Pozwólcie że wtrącę- sama nie jestem pullipowa- te lalki mi się nie podobają, na tyle żeby mieć- owszem ładne zdjęcia chętnie oglądnę, ale lalki nie kupię. Sama mam hybrydę little pullip na ciele Fash, którą bardzo lubię, a za którą zbieracze pullipów mogli by mnie zjeść
Rudej chyba chodzi po pierwsze o łatwość z jaką rozpuszczone przez rodziców dzieci dostają takie lalki, na które kolekcjoner czy zbieracz ciuła przez długi czas, a po drugie o bylejakość w prowadzeniu dziecięcych blogów.
Osoby, które zbierają lalki ( ogólnie lalki) i prowadzą blogi zazwyczaj podchodzą do sprawy poważnie- starają się wkładać dużo pracy i starań w robienie zdjęć, szycie ubrań, tworzenia dioram a dzieciaki robią to byle jak , byle napisać posta, podbić oglądalność, zwiększyć ilość wejść na bloga- i takie działania rzeczywiście mogą ośmieszać "profesjonalnych zbieraczy" , lub sprowadzać hobby do dziecinady.
A niszczenia lalek przez dzieci vel Paskudne Bachory czy Przeżuwacze nie toleruję - bo co innego jest się bawić, a co innego bezmyślnie niszczyć. Wielokrotnie składałam do kupy uszkodzone porcelanki, które bezmyślny rodzic dał dziecku do zabawy.
Albo naprawiałam wydarte włosy, doklejałam palce, niwelowałam ślady po zębach na lalkowych nogach.
Sam fakt która lalka jest kolekcjonerska , a która nie jest ciężki do rozstrzygnięcia.
Bo lalki wyprodukowane masowo 100/60/40 lat temu obecnie ze względu na wiek, brak nowych egzemplarzy stają się kolekcjonerskie- nie wyobrażam sobie, żeby ktoś Barbie No 1 dał teraz dziecku do zabawy, mimo , ze w roku produkcji była przeznaczona właśnie do tego. Wszystkie obecne Mattelowskie produkty masowe za lat 10-20 mogą okazać się poszukiwanymi egzemplarzami.
Cena jaką płacimy za lalki bardzo często jest nieadekwatna do wartości lalki- zwłaszcza lalki znalezione w SH- mam kilka okazów ( lalki porcelanowe głównie ale nie tylko) które kupiłam za przysłowiowe grosze, a ich wartość na eBayu liczy się w dziesiątkach $.
Rudej chyba chodzi po pierwsze o łatwość z jaką rozpuszczone przez rodziców dzieci dostają takie lalki, na które kolekcjoner czy zbieracz ciuła przez długi czas, a po drugie o bylejakość w prowadzeniu dziecięcych blogów.
Osoby, które zbierają lalki ( ogólnie lalki) i prowadzą blogi zazwyczaj podchodzą do sprawy poważnie- starają się wkładać dużo pracy i starań w robienie zdjęć, szycie ubrań, tworzenia dioram a dzieciaki robią to byle jak , byle napisać posta, podbić oglądalność, zwiększyć ilość wejść na bloga- i takie działania rzeczywiście mogą ośmieszać "profesjonalnych zbieraczy" , lub sprowadzać hobby do dziecinady.
A niszczenia lalek przez dzieci vel Paskudne Bachory czy Przeżuwacze nie toleruję - bo co innego jest się bawić, a co innego bezmyślnie niszczyć. Wielokrotnie składałam do kupy uszkodzone porcelanki, które bezmyślny rodzic dał dziecku do zabawy.
Albo naprawiałam wydarte włosy, doklejałam palce, niwelowałam ślady po zębach na lalkowych nogach.
Sam fakt która lalka jest kolekcjonerska , a która nie jest ciężki do rozstrzygnięcia.
Bo lalki wyprodukowane masowo 100/60/40 lat temu obecnie ze względu na wiek, brak nowych egzemplarzy stają się kolekcjonerskie- nie wyobrażam sobie, żeby ktoś Barbie No 1 dał teraz dziecku do zabawy, mimo , ze w roku produkcji była przeznaczona właśnie do tego. Wszystkie obecne Mattelowskie produkty masowe za lat 10-20 mogą okazać się poszukiwanymi egzemplarzami.
Cena jaką płacimy za lalki bardzo często jest nieadekwatna do wartości lalki- zwłaszcza lalki znalezione w SH- mam kilka okazów ( lalki porcelanowe głównie ale nie tylko) które kupiłam za przysłowiowe grosze, a ich wartość na eBayu liczy się w dziesiątkach $.
- Porcelina
- Posty: 116
- Rejestracja: 03 sty 2012, 23:29
- Kontakt:
Re: Kolekcjonerskie.
Mam podobne zdanie co Elianka. Lalki kolekcjonerskie to takie, które są w jakiś sposób wyjątkowe. Nie chodzi tu o cenę ale o wartości artystyczne, są lepiej dopracowane użyto w ich tworzeniu lepszych materiałów, powstało ich niewiele. Sądzę że generalnie kolekcjonerstwo to wybieranie, selekcjonowanie i gromadzenie tylko okerślonych egzemplarzy.
Nie znam się na Pulipach ani FR ale przy porcelankach np. bardzo dobrze widać granicę między lalką masową a kolekcjonerską. Widać to po rzeźbie, jakości porcelany i stylistyce stroju. Mimo że podział lalek, jak mówiłam jest wyraźny to lalki masowe mają wielu zwolenników i ludzie którzy je kolekcjonują nie są gorsi od tych który zbierają kolekcjonerskie porcelanki. Jest to jedynie kwestia osobniczych upodobań.
Jeszcze wspomnę o temacie ewolucji lalkowej poruszonym przez Grażynę, również zauważyłam taki pogląd że jeśli ktoś jeszcze nie dojrzał do dolfa to już po nim i że to jedyny właściwy cel w dążeniach kolekcjonerskich. Osobiście uważam że każdy zatrzymuje się na lalce, która mu najbardziej odpowiada i ją kolekcjonuje .
Nie znam się na Pulipach ani FR ale przy porcelankach np. bardzo dobrze widać granicę między lalką masową a kolekcjonerską. Widać to po rzeźbie, jakości porcelany i stylistyce stroju. Mimo że podział lalek, jak mówiłam jest wyraźny to lalki masowe mają wielu zwolenników i ludzie którzy je kolekcjonują nie są gorsi od tych który zbierają kolekcjonerskie porcelanki. Jest to jedynie kwestia osobniczych upodobań.
Jeszcze wspomnę o temacie ewolucji lalkowej poruszonym przez Grażynę, również zauważyłam taki pogląd że jeśli ktoś jeszcze nie dojrzał do dolfa to już po nim i że to jedyny właściwy cel w dążeniach kolekcjonerskich. Osobiście uważam że każdy zatrzymuje się na lalce, która mu najbardziej odpowiada i ją kolekcjonuje .
- Lacrima
- Posty: 1336
- Rejestracja: 09 sty 2012, 19:09
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Re: Kolekcjonerskie.
Mam trupkowe i nieźle przeżute: Enchantress Fairytopia i Citrus Obsession Barbie, To Silver Label, więc naprawdę... kwestią czasu jest trafienie na Gold.elianka pisze:Nanettcia - niektóre Barbie są do zabawy a niektóre nie. Tu chodzi o słowo KOLEKCJONERSKA. Nikt chyba nie wpadnie na danie Barbie Gold Label trzylatkowi do żucia.
Tu się w 100% zgadzam. A temat :we are not barbies tez mnie udezył. Dla mnie to powinno byc: we are not playline- po coś te ograniczenia w końcu są! Dla dobra samych dzieciaków! Bo co? Mogę się bawić lalką od 14 r.ż. to przeciez mogę wrzucić suszarkę do wanny pełnej wody, co kogo tam ostrzeżenia i zasady!borze pisze:Dla mnie lalka kolekcjonerska to taka ze stosownym napisem na pudełku i tyle. Jasne, fajnie taką mieć, ale bardziej cieszy mnie to jaka jest ładna, niż to, że teraz jestem niewiadomo jak fajna bo mam lalkę z wyższej półki za kupę kasy. Nie traktuję swoich lalek jak okazy muzealne, więc na tym napisie na pudełku ta różnica między nią a moją 'biedną resztą' się kończy. Nie lubię żadnych rozgraniczeń na lepsze i gorsze, zwłaszcza jeśli dzielić to wg ceny. Zupełnie obojętne mi jest czy ktoś trzyma taką cały czas w pudełku, czy rozczochra jej włosy, czy przemaluje, czy (o zgrozo!) bawi się nią w dom - póki się o lalkę dba, to jest ok. I mówię tu i o tych 'kolekcjonerskich' i o 'zwyklakach'. Przy 'zwyklakach' bardzo duzy cudzyslow, bo kazda jest na swoj sposob przeciez niezwykla.
Jednak nie oszukujmy się, po lalkach z wyzszej połki widać jakość, dokładność i dopracowanie. I na tym się kończy bo może być cud za 3 zł, jak i ochydztwo za 3000, tu juz tylko indywidualne upodobania wchodzą w grę.
You can't buy happiness, but you can buy dollies. And that's kind of the same thing.
Mój flickr: http://www.flickr.com/photos/108814335@ ... 910744495/
Mój flickr: http://www.flickr.com/photos/108814335@ ... 910744495/
- elianka
- Posty: 701
- Rejestracja: 12 mar 2012, 16:38
- Kontakt:
Re: Kolekcjonerskie.
ech... o to właśnie chodziło!Lacrima pisze:Dla mnie to powinno byc: we are not playline- po coś te ograniczenia w końcu są! Dla dobra samych dzieciaków! Bo co? Mogę się bawić lalką od 14 r.ż. to przeciez mogę wrzucić suszarkę do wanny pełnej wody, co kogo tam ostrzeżenia i zasady!
Jednak nie oszukujmy się, po lalkach z wyzszej połki widać jakość, dokładność i dopracowanie. I na tym się kończy bo może być cud za 3 zł, jak i ochydztwo za 3000, tu juz tylko indywidualne upodobania wchodzą w grę.
- La Chatte
- Posty: 13
- Rejestracja: 29 gru 2011, 14:42
- Lokalizacja: Poznań
- Kontakt:
Re: Kolekcjonerskie.
Ja tam myślę, że "kolekcjonerskość" lalki to sprawa względna, dla każdego z nas inne lalki są kolekcjonerskie w znaczeniu szczególne, wyjątkowe.
Jeśli zaś chodzi o akcję z Pullipami to mam mieszane uczucia. Bardzo mi się podoba walka z niszczeniem zabawek, ale hasło "We are not Barbies" do mnie nie przemawia, bo uważam, że Barbie zasługują na dobre traktowanie tak samo jak Pullipy. Ale to akurat szczegół, autorka raczej nie miała na myśli dyskryminacji Barbie
O całej tej pullipowo - blogowej modzie nie wiedziałam. Nie interesują mnie takie blogi, więc ich nie czytam, ale skoro są dzieciaki, którym to sprawia przyjemność, to niech sobie piszą, niech czytają. Jeśli chcą zakładać lalkom skarpetki, to niech zakładają, lalki nie są rzeczami świętymi i nic im się nie stanie od noszenia takiej kreacji. Lubię Pullipy, są uroczymi lalkami i chciałabym taką zaadoptować w przyszłości, ale nie uważam ich za lepsze od Barbie, Monsterek, czy zwykłych kloników. Niech dzieciaki bawią się takimi lalkami jakimi chcą, takimi na jakie stać ich rodziców, niech piszą o nich na blogach, niech robią im zdjęcia gdzie chcą - byle ich nie niszczyły.
Jeśli zaś chodzi o akcję z Pullipami to mam mieszane uczucia. Bardzo mi się podoba walka z niszczeniem zabawek, ale hasło "We are not Barbies" do mnie nie przemawia, bo uważam, że Barbie zasługują na dobre traktowanie tak samo jak Pullipy. Ale to akurat szczegół, autorka raczej nie miała na myśli dyskryminacji Barbie
O całej tej pullipowo - blogowej modzie nie wiedziałam. Nie interesują mnie takie blogi, więc ich nie czytam, ale skoro są dzieciaki, którym to sprawia przyjemność, to niech sobie piszą, niech czytają. Jeśli chcą zakładać lalkom skarpetki, to niech zakładają, lalki nie są rzeczami świętymi i nic im się nie stanie od noszenia takiej kreacji. Lubię Pullipy, są uroczymi lalkami i chciałabym taką zaadoptować w przyszłości, ale nie uważam ich za lepsze od Barbie, Monsterek, czy zwykłych kloników. Niech dzieciaki bawią się takimi lalkami jakimi chcą, takimi na jakie stać ich rodziców, niech piszą o nich na blogach, niech robią im zdjęcia gdzie chcą - byle ich nie niszczyły.
(\__/)
(='.'=) This is Bunny. Copy and paste bunny
(")_(") to help him gain world domination.
(='.'=) This is Bunny. Copy and paste bunny
(")_(") to help him gain world domination.
- Alexisdoll
- Posty: 124
- Rejestracja: 07 lut 2012, 13:31
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Re: Kolekcjonerskie.
Moim zdaniem lalki, to jednak kawałek plastiku, żywicy, porcelany itp. i to my je ożywiamy, to nie są zwierzęta, którym możemy zrobić krzywdę. Dzieci przez czas swojego dzieciństwa próbują rożnych rzeczy i nie można ich ograniczać, a to jaka lalkę im kupimy, czy pullipa za 500 zł, czy barbie za 20 zł to kwestia nas dorosłych i naszych finansów. Tak samo brzydko wygląda źle traktowana barbie jak i pullip.
My tym dzieciakom możemy jedynie pomoc w rozwijaniu ich pasji i jak już czytamy ich blogi, a z tego wynika, że czytamy, to podpowiadać, co zrobić, żeby dobrze to wyglądało. Nie możemy im zabronić bawić się pullipami, tylko dlatego, ze my je mamy.
Dzieci możemy uświadamiać, bo kradzież pomyslow lub zdjec wynika po prostu czasami z niewiedzy maloletnich, a blogi i zaśmiecanie, no cóż w dobie internetu i treści w nim zawartych sami musimy odfiltrowywać rzeczy wartościowe i te mniej.
Nie można komuś zabronić prowadzić bloga, nawet, jak ma 10 lat, taka strona jest często także wynikiem zadanej pracy domowej. A dla 10-latków będzie ona na ich wspólnym poziomie.
A Dzieciaki, albo się znudzą (pewnie w większości), albo przejdą na wyższy poziom wtajemniczenia.
Czasami można wręcz doradzić i pomóc, żeby nie zabijać pasji. Dziecko po prostu szuka autorytetów, a oglądając i wzorując się np. na blogu Rudej Myszy znajdują je…
My tym dzieciakom możemy jedynie pomoc w rozwijaniu ich pasji i jak już czytamy ich blogi, a z tego wynika, że czytamy, to podpowiadać, co zrobić, żeby dobrze to wyglądało. Nie możemy im zabronić bawić się pullipami, tylko dlatego, ze my je mamy.
Dzieci możemy uświadamiać, bo kradzież pomyslow lub zdjec wynika po prostu czasami z niewiedzy maloletnich, a blogi i zaśmiecanie, no cóż w dobie internetu i treści w nim zawartych sami musimy odfiltrowywać rzeczy wartościowe i te mniej.
Nie można komuś zabronić prowadzić bloga, nawet, jak ma 10 lat, taka strona jest często także wynikiem zadanej pracy domowej. A dla 10-latków będzie ona na ich wspólnym poziomie.
A Dzieciaki, albo się znudzą (pewnie w większości), albo przejdą na wyższy poziom wtajemniczenia.
Czasami można wręcz doradzić i pomóc, żeby nie zabijać pasji. Dziecko po prostu szuka autorytetów, a oglądając i wzorując się np. na blogu Rudej Myszy znajdują je…
- privace
- Posty: 2499
- Rejestracja: 27 gru 2011, 12:23
- Kontakt:
Re: Kolekcjonerskie.
Strasznie mi się podoba powyższe!
Przecież to nie nasze dzieci, nie nasze lalki- doradzajmy, uczmy- bo skoro rodzice nie nauczyli dbania o swoje rzeczy, to my troszkę powychowujmy młodsze pokolenie, nie na zasadzie- gówniara ma pullipa, po co jej, to dla dorosłych, mnie nie stać, zakrzyczmy, zabrońmy. Wyjaśnijmy jak zadbać, uczesać, odszczurzyć, ubrać, gdzie kupić ciuchy itd. I dzięki temu zamiast się oburzać na "skarpetkowe wdzianka" będziemy podziwiać jeszcze więcej zadbanych lal.
Przecież między innymi po to powstało to forum
Przecież to nie nasze dzieci, nie nasze lalki- doradzajmy, uczmy- bo skoro rodzice nie nauczyli dbania o swoje rzeczy, to my troszkę powychowujmy młodsze pokolenie, nie na zasadzie- gówniara ma pullipa, po co jej, to dla dorosłych, mnie nie stać, zakrzyczmy, zabrońmy. Wyjaśnijmy jak zadbać, uczesać, odszczurzyć, ubrać, gdzie kupić ciuchy itd. I dzięki temu zamiast się oburzać na "skarpetkowe wdzianka" będziemy podziwiać jeszcze więcej zadbanych lal.
Przecież między innymi po to powstało to forum
- Alexisdoll
- Posty: 124
- Rejestracja: 07 lut 2012, 13:31
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
- Daga
- Posty: 597
- Rejestracja: 27 kwie 2012, 23:30
- Kontakt:
Re: Kolekcjonerskie.
Dyskusja zrobiła się gruba, a dla mnie rzecz jest prosta. Playline w zamierzeniu jest do zabawy, a kolekcjonerska do robienia - pardon, kolekcjonerzy - za durnostojkę. Zwrot "w zamierzeniu" użyty celowo, bo co potem ludzie z tym będą robić, czy stawiać playline'a za szybką czy przeżuwać kolekcjonerską, to już zupełnie inna rzecz, bo producent swój sygnał wysłał i dziękuję, reszta to nie jego mańka. Wszak nie bez powodu spora część kolekcjonerskich ma np. ciuchy uszyte tak, że łatwo się nie zdejmą, z tego, co zauważyłam, czytając i oglądając wasze blogi. Po prostu lalka nie przystosowana do zabawy małymi, dziecięcymi rączkami. A że nazwa 'kolekcjonerska' to taki skrót myślowy, w dodatku mylący... No cóż, marketingowo trafia? Trafia.
Kwestia dzieciaków-demolkarzy nowa nie jest, moi trochę młodsi kuzyni (pokolenie '91-'92) do pewnego wieku praktycznie nie mieli całej zabawki, ale fakt, to temat na inną dyskusję, bynajmniej nie lalkową.
A ta cała akcja "Nie jesteśmy Barbie"... no cóż. Powiem krótko - snobizm, snobizm i jeszcze raz snobizm. W dodatku smarkacki.
Kwestia dzieciaków-demolkarzy nowa nie jest, moi trochę młodsi kuzyni (pokolenie '91-'92) do pewnego wieku praktycznie nie mieli całej zabawki, ale fakt, to temat na inną dyskusję, bynajmniej nie lalkową.
A ta cała akcja "Nie jesteśmy Barbie"... no cóż. Powiem krótko - snobizm, snobizm i jeszcze raz snobizm. W dodatku smarkacki.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość
