Krzywego facepaintu bałam się najbardziej. Mam jeszcze parę innych strachów, choćby przez to, że się niedawno przejechałam na firmowych ubrankach.
No cóż, z tego co wiem już do mnie jedzie i jutro powinna u mnie być, a wtedy się zobaczy.
Kurcze, to prawie jak prezent na Mikołaja. Dawno temu, gdy byłam mała i wierzyłam w Mikołaja, to prosiłam go w listach o Barbie. Nigdy jej nie dostałam, bo do biednych nie przychodzi :p

