może jest wiecej kolekcjonerów Pullipów, tylko się nie wychylają :)Nanettcia pisze:Wiem, dlatego też napisałam "barbie jako barbie", czyli w tym sensie dla dzieci, nie konkretnie kolekcjonerskim. ;) Nie wiedziałąm jak to okreslić, sensownie określić. Ogólnie lepiej gdybym się nie wypowiadała, ALE NO JA NIE UMIEM. : D Jak coś wpadnie mi do głowy, to nie mogę tego nie napisać.
Jeszcze Moka, ona ma 6 chyba. : D
trzeba było napisac "lalka", spokojnie by wystarczyło.
no cóz nie odebrałam tego postu w ten sposób, cytując odpowiedź autorki na jeden z komentarzy, może jestem "zbyt gówniana aby to zrozumieć" :D
dla mnie Pullipy sa równie kolekcjonerskie co Steffie Love - wszystko zależy od tego co kto kolekcjonuje.
na to wychodzi. nasuwa sie więc pytanie, dla kogo mają być te lalki drogie lub tanie? dla całego społeczeństwa czy dla poszczególnych jednostek? np. jeśli dla kogoś Pullip nie jest szczególnie drogą lalka, jeśli najdzie go taka ochota może dać tę lalkę dziecku, czyż nie? czy też ma brać pod uwagę opinie ubogiej sąsiadki, dla której jest to niesamowicie droga lalka, aż 500zł!privace pisze:Więc tu naprawdę się ciśnie wniosek, że chodzi o pieniądze- niech dzieci niszczą tanie lalki, a drogie są dla "poważnych" kolekcjonerów.

