Taka lalka zalicza się do - jak to się ładnie mówi - dóbr luksusowych, a to, że ktoś pisze, że go na nią nie stać, nie jest żadną ujmą ani dla tej osoby ani dla lalki. To dość oczywiste patrząc na średnią zarobków (nie tylko w naszym kraju).

Only NM, to wszystko prawda co napisałaś wcześniej na temat tworzenia bjd, tylko akurat wydaje mi się, ze należałoby sprostować jedną rzecz: formy, odlewanie, szlifowanie... to jest moim zdaniem najłatwiejszy etap. Właśnie stąd biorą się kopiarze - przez łatwość powielania żywicowych lalek, bo nie potrzeba do tego fabryki i nawet taka techniczna ignorantka jak ja potrafi odlać sobie w domu jakieś drobiazgi (tak, tak, dokształciłam się na temat recastów, dzięki
temu wątkowi na forum)
Ponieważ sama usiłuję sobie ulepić bjd, najtrudniejszy wydaje mi się sam projekt lalki, połączenie realistycznej anatomii ze stawami, które mają sprawić, że lalka tak naturalnie pozuje, sama stoi (!) do tego ma twarz z taką ilością detali, która ma być jednocześnie i realistyczna i lalkowa, nie może być idealną kopią człowieka, ale też nie może być karykaturą. Mimo całej tej pracy jaką trzeba włożyć w jej zrobienie, bo zrobienie każdej lalki czy Tonner czy Monster High wymaga pracy rzeźbiarzy - nieważne czy rzeźbiących w glinie w pracujących w programie 3D - nie podoba mi się podział lalek, który zakłada, że lalka z kulistymi stawami sama w sobie jest dziełem sztuki. A może za parę lat ktoś wpadnie na pomysł produkowania ich na masową skalę i wszystkie lalki będą tak wyglądać? Kojarzycie jak wyglądały lalki w starożytności? Moda się zmienia
Co do popularności bjd, samo oglądanie zdjęć i stylizacji sprawa mi dużo przyjemności, ale nie tylko cena tych lalek i akcesoriów do nich odstrasza część ludzi interesujących się lalkami. Wydaje mi się, że astridnat pisząc, że trzeba się nią zająć miała na myśli to, że one nie są oryginalnie gotowe i skończone. Pomijając limitowane lalki, które kosztują furę pieniędzy, nie kupisz sobie lalki gotowej zapieczętowanej w pudełko z szybką, one zostały stworzone do robienia z nimi czegoś. Volks produkuje przecież figurki dla hobbystów-modelarzy i w tej całej zabawie chodzi o przerabianie, składanie, malowanie, w stworzenie czegoś swojego, czyli kolekcjoner lalek w stereotypowym znaczeniu tego słowa, czyli taki, który kupuje piękny gotowy okaz, który stanowi całosć ze swoja kreacją i dodatkami nie jest potencjalnym klientem. Co oczywiście nie znaczy, że tak jaki pisze KiciaKocia nie można sobie takiej lalki po prostu postawić na półce.
Wracając jeszcze do łatwości odlewania i tego, że sama żywica nie jest aż takim drogim materiałem - smuci mnie rosnąca popularność kopiarzy sprzedających nielegalne odlewy lalek, w których stworzenie utalentowana grupa ludzi włożyła bardzo dużo pracy w zaprojektowanie, wykonanie i wypromowanie. Bo to jest moim zdaniem najtrudniejsze - sprawić, że lalka ma w sobie to coś. Sukcesem jest to, że ktoś mówi, "ta lalka X z firmy Y" i wszyscy wiedzą o jaką lalkę chodzi. Ktoś kupuje tą lalkę i ona dzięki niemu "ożywa", staje się zupełnie niepowtarzalna - chyba to mi się najbardziej w idei bjd podoba. Sama lalka, to dopiero początek, realizowanie za jej pomocą swojej pasji do szycia czy to, że jest dla kogos pożywką do tworzenia swoich fantastycznych światów to jest ciąg dalszy i właśnie bjd takie możliwości dają.
Przepraszam za taki wielki offtop, rzadko zawiązuje się jakaś dyskusja na temat bjd, więc...