Not my cup of tea
: 07 lis 2013, 21:40
Po urządzeniu totalnej wyprzedaży lalkowych dóbr, w końcu do mnie dotarło - lalki od Mattel to nie moja bajka. Uwielbiam oglądać je na zdjęciach, zachwycać się pięknymi makijażami, strojami, dodatkami, ale mieć je u siebie? Hmmm, chyba nie ma to sensu. Podobne podejście mam do Pullipów i wspaniałych lalek od firmy Tonner - ich widok bardzo mnie cieszy i czuję ogromną przyjemność kiedy mogę obejrzeć je z bliska, ale żeby kupić taką Pullip-pannę lub Tonnerkę i mieć u siebie - eeeee, taki pomysł nawet mi w głowie nie postał.
Nie wiem czy to kwestia czasu (jesteśmy już razem już ponad 2 lata), czy zdobycia jakiegoś tam doświadczenia (prawie wszystkie lalki, które chciałam zobaczyć na żywo - już zobaczyłam), ale czuję, że "lalkowe" fascynacje zwróciły się w stronę bardziej "figurkowych". Aż się boję, że za jakiś czas czas nie będę pasować do was profilem zbieractwa Mam nadzieję, że mnie wtedy nie pogonicie na forum "dla figurków". W dodatku mam głupie wewnętrzne przeczucie, że dokonuję zdrady pierwotnych zainteresowań. To tylko świadczy o tym jak głęboko lalkowe fascynacje kiedyś wrosły w serce
Jestem bardzo ciekawa, jak sprawa wygląda u innych zbieraczy. Czy po kilku latach pasja nadal jest żywa, czy też przechodzi w jakąś pokrewną fascynację? Bo okazuje się, że lalki to niekoniecznie "my cup of tea"?
Nie wiem czy to kwestia czasu (jesteśmy już razem już ponad 2 lata), czy zdobycia jakiegoś tam doświadczenia (prawie wszystkie lalki, które chciałam zobaczyć na żywo - już zobaczyłam), ale czuję, że "lalkowe" fascynacje zwróciły się w stronę bardziej "figurkowych". Aż się boję, że za jakiś czas czas nie będę pasować do was profilem zbieractwa Mam nadzieję, że mnie wtedy nie pogonicie na forum "dla figurków". W dodatku mam głupie wewnętrzne przeczucie, że dokonuję zdrady pierwotnych zainteresowań. To tylko świadczy o tym jak głęboko lalkowe fascynacje kiedyś wrosły w serce
Jestem bardzo ciekawa, jak sprawa wygląda u innych zbieraczy. Czy po kilku latach pasja nadal jest żywa, czy też przechodzi w jakąś pokrewną fascynację? Bo okazuje się, że lalki to niekoniecznie "my cup of tea"?